Reklamy hazardu i treści dla dorosłych w grach dla dzieci. San Diego pozywa AppLovin
Sześcioletnie dziecko, tablet z włączoną kontrolą rodzicielską i gra oznaczona jako odpowiednia dla dzieci. Mimo to na ekranie pojawiają się reklamy gadżetów erotycznych i gier hazardowych dla dorosłych. Tak wyglądały testy, na których hrabstwo San Diego w Kalifornii oparło pozew przeciwko AppLovin, jednej z największych firm reklamowych w świecie gier mobilnych.
Sprawa toczy się w USA, ale dotyczy mechanizmów znanych każdemu, kto korzysta z reklam w aplikacjach albo osadza na stronie narzędzia firm trzecich. Opisał ją serwis PPC Land.
Co zarzuca hrabstwo
Pozew trafił do sądu stanowego w San Diego 5 października. Liczy 62 strony i opiera się na kalifornijskich przepisach o nieuczciwej reklamie i nieuczciwej konkurencji. Złożyło go biuro radcy prawnego hrabstwa, w ramach nowego wydziału zajmującego się ochroną konsumentów.
Podstawą są testy na prawdziwych urządzeniach. W styczniu 2025 r. śledczy użyli tabletu Samsung należącego do sześciolatka, z aktywną usługą Google Family Link. W grze Street Dude, przeznaczonej dla dzieci od 10 lat, pojawiły się reklamy erotyczne. W Rope Savior 3D, grze dla wszystkich z ponad 10 mln pobrań na Androidzie, wyświetlały się reklamy czatu AI dla dorosłych oraz gry hazardowej 18+. Drugie dochodzenie, z lipca i sierpnia 2026 r., wykazało nieodpowiednie treści w setkach popularnych aplikacji oznaczonych jako bezpieczne dla dzieci: reklamy żelków z marihuaną, alkoholu, e-papierosów i aplikacji randkowej.
Usunięty przełącznik i identyfikator, który idzie za dzieckiem
Najpoważniejszy zarzut dotyczy nie samych reklam, ale zmiany w narzędziu dla twórców gier. Do września 2024 r. zestaw SDK AppLovin pozwalał deweloperowi oznaczyć użytkownika poniżej 13 roku życia. Takie oznaczenie wyłączało śledzenie zachowań, ograniczało zbieranie danych i blokowało reklamy targetowane. Według pozwu wersja 13.0.0 z 15 września 2024 r. usunęła tę funkcję, a dokumentacja firmy podaje, że wywołanie ograniczające wiek nie jest już obsługiwane.
Pozew opisuje też identyfikator. Gdy urządzenie dziecka ukrywa swój identyfikator reklamowy, AppLovin ma generować własny token, który utrzymuje się między aplikacjami. W testach na urządzeniu dziesięciolatka unikalny numer miał podążać za dzieckiem z gry do gry.
Przyciski, które nie zamykają reklamy
Trzeci wątek dotyczy interfejsu. Pozew wymienia przyciski zamknięcia umieszczone poza ekranem albo działające jak kliknięcie w reklamę, przyciski pomijania liczone jako interakcja, fałszywe instrukcje w reklamach typu „przeciągnij, aby przesunąć”, które przenoszą do sklepu z aplikacjami, oraz liczniki otwierające sklep po upływie czasu. W jednej z gier pojedyncze dotknięcie miało zainstalować grę hazardową 18+ bez weryfikacji wieku i zgody rodzica.
Dlatego sprawa dotyczy nie tylko dzieci. Hrabstwo domaga się kar do 2500 dolarów za każde naruszenie, liczone na trzy sposoby: za każdą reklamę pokazaną dziecku, za każde zebranie danych dziecka bez zgody rodzica i za każdą wymuszoną lub sfabrykowaną interakcję, za którą zapłacił reklamodawca. Chce też zwrotu pieniędzy dla reklamodawców oraz przywrócenia mechanizmu oznaczania dzieci i wprowadzenia rozsądnej weryfikacji wieku.
Wymuszone kliknięcia szkodzą dwóm stronom naraz: użytkownikowi, który nie chciał wejść w reklamę, i reklamodawcy, który za takie „zaangażowanie” płaci. Ta sama logika dotyczy banerów zgody, które utrudniają odmowę.
Skala i stanowisko firmy
Według pozwu SDK AppLovin działało w 2025 r. w 73% najczęściej pobieranych gier mobilnych z reklamami, a platforma dociera do ponad miliarda użytkowników dziennie. Prezes firmy już wcześniej publicznie zaprzeczał, że firma tworzy trwałe identyfikatory po rezygnacji użytkownika ze śledzenia. Pozew uznaje te wypowiedzi za fałszywe i wprowadzające w błąd.
Tło regulacyjne jest niejednoznaczne. Amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) prowadziła postępowanie w sprawie identyfikowania urządzeń, ale 5 sierpnia 2026 r. firma poinformowała inwestorów, że zakończono je bez rekomendacji działań. W maju 2026 r. w Holandii złożono pozew zbiorowy obejmujący miliony osób, w tym około 1,5 mln niepełnoletnich. Zarzuty z San Diego nie zostały jeszcze rozstrzygnięte przez sąd.
Wnioski dla marketerów i właścicieli aplikacji w Polsce
W Europie dane dzieci podlegają szczególnej ochronie na gruncie RODO, a narzędzia śledzące i reklamowe wymagają zgody, także w aplikacjach. Z tej sprawy warto wyciągnąć kilka praktycznych lekcji:
- Znaj swoje SDK i skrypty. Biblioteka reklamowa czy analityczna to kod firmy trzeciej, który zbiera dane w Twoim imieniu. Sprawdzaj, co zmienia się w kolejnych wersjach, zwłaszcza w ustawieniach prywatności.
- Jeśli Twoi użytkownicy mogą być dziećmi, wyłącz reklamy targetowane i ogranicz zbieranie danych do minimum. Nie licz na to, że zrobi to za Ciebie dostawca reklam.
- Kontroluj, gdzie wyświetlają się Twoje reklamy. Jako reklamodawca przeglądaj raporty miejsc docelowych i wykluczaj aplikacje dla dzieci, jeśli nie są Twoją grupą docelową.
- Patrz na nienaturalne wskaźniki. Bardzo wysoki współczynnik klikalności przy znikomej liczbie instalacji czy zakupów to sygnał, że kliknięcia mogą być przypadkowe.
- Nie projektuj pułapek. Ukryty przycisk zamknięcia czy odmowa schowana głęboko w ustawieniach to praktyki, które coraz częściej trafiają do sądów i urzędów.
Na stronie internetowej odpowiednikiem tych zasad jest uczciwy baner zgody: przycisk „Odrzucam” równie widoczny jak „Akceptuję” i żadne narzędzie reklamowe nie startuje przed decyzją użytkownika. Jeśli chcesz sprawdzić, jak to wygląda u Ciebie, uruchom Skaner zgody.
Źródło: PPC Land
dziecireklama mobilnadark patternsAppLovinSDK